Seks z szefową w biurze, czyli jak udało mi się zamoczyć już drugiego dnia w pracy.

        Pracy szukałem już od jakiegoś czasu, jednak skutki były opłakane. Pewnego dnia znalazłem ogłoszenie pracy biurowej, szukali osoby do obsługi excela, klientów przez telefon, umawianie spotkań. Czyli wyglądało to jak oferta dla sekretarki, jednak nie szkodziło spróbować złożyć CV. Zadzwonili już tego samego dnia, proponując rozmowę kwalifikacyjną. Tak więc ubrałem się w swój zleżały garniak i ruszyłem na rozmowę. W biurze siedziała tylko jedna pani, nazwijmy ją Joanna. Usiadłem wygodnie na krześle, rozmowa była bardzo miła i w otoczeniu nie było czuć jakiegoś stresującego napięcia. Wygląda na zainteresowaną moją osobą, dla niej rozmowa z facetem, potencjalnym kandydatem na sekretarza to odbicie od rozmów z samymi kobietami. Dla mnie na plus, przynajmniej czymś się wyróżniałem od poprzednich kandydatek. Po rozmowie uścisnęła mi dłoń i kazała czekać na telefon, zobaczymy co z tego wyjdzie.

   Następnego dnia dostałem telefon, zostałem przyjęty! Szybko spakowałem swoje graty, ubrałem w koszulę i jakieś normalne spodnie i ruszyłem na zapoznanie z miejscem pracy. Dostałem fajne biurko, wiadomo – komputer. Telefon służbowy oraz szkolenie od mojej szefowej. Prosta sprawa, sprawdzam grafik i umawiam klientów na wolne terminy. Przypominam o zbliżających się spotkaniach i porządkuję plan na najbliższe tygodnie. Praca mi się spodobała i nie tylko ona, moja szefowa bardzo mi lubiła i wychodziłem z założenia, że prawdopodobnie też wpadłem jej w oko. Nie powiem, dobra sztuka z niej. Okulary, blond włosy, figura normalna, piersi jędrne i skóra opalona po niedawnym urlopie w Hiszpanii, taką kobietę to człowiek by uwięził w łóżku i nie wypuszczał. 

    Pewnego dnia będąc w biurze musiałem zostać dłużej bo było jakieś spotkanie, pilnowałem akurat aby wszystko było na miejscu, kawka, wykresy itp. Po zakończonym spotkaniu siedzieliśmy w biurze zadowoleni z przebiegu całego spotkania. Asia patrzyła na mnie i zapytała, “Takiego sukcesu handlowego dawno nie miałam, ciekawe czy to twoja zasługa, może jesteś takim breloczkiem na szczęście?” odparłem by się nie wygłupiała, robiłem co do mnie należy. “Skończ gadać głupoty, trzeba to jakoś świętować! W mojej torebce jest wino, daj je. Nie mam kieliszków, ale nie pogardzisz chyba z szefową pić z gwinta, młodzież chyba tak pije?” – “W tych wyjątkowych okolicznościach na pewno się napiję” – odparłem. Po wypiciu sporej dawki wina było już bardzo miło, Aśka podeszła do mnie, usiadła mi na nogach i tak sobie chwilę siedziała i odparła.  – “Dawno nie miałam mężczyzny, więc mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko małej zabawie?” – zamurowało mnie. Nawet nie zdążyłem wydobyć z siebie słowa, jak wstała, zsunęła bieliznę i położyła się na biurku rozchylając nogi. Jej cipka była zadbana, prawie ogolona bo wzgórek łonowy zdobiła niewielka ilość włosków – celowo zostawionych. Podszedłem do biurka i zacząłem całować jej pachwiny i powoli zbliżałem się do krocza, językiem zacząłem drażnić łechtaczkę i zaczynałem wolną palcówkę, najpierw jedynym palcem a potem już energicznie dwoma. Zrobiło się strasznie mokro, pierwszy orgazm przyszedł szybko po zwiększonej penetracji palcami – jęczała jak opętana. Wstałem i podszedłem do jej zwisającej z biurka głowy, wyciągnąłem kutasa i delikatnie smyrałem nim po jej ustach. Po chwili rozchyliła na tyle wargi, że mogłem powoli całego go wsunąć. Ślina ściekała po moim kutasie aż skraplała się na jajach, jej pojemne gardło byłoby w stanie pomieścić nawet kutasa o dwa razy dłuższego niż mój. Teraz podszedłem do jej cipki, wsunąłem moją mokrą od śliny pytę w jej cipkę i zacząłem powoli posuwać, do momentu aż wydobyło się z niej więcej soków i mogłem przyśpieszyć. Zmiana pozycji, usiadłem na krześle a ona mnie dosiadła. Soki z jej cipki spływały mi po udach kiedy mnie ujeżdżała, podobało jej się. Byłem już bliski erekcji, wtedy przyśpieszyła. Jej dupcia tak mnie przygniotła, że wydobyłem ze swoich jajec wszystkie pokłady spermy i ją zalałem. Wstała, wyprostowała się. Sperma skapywała z jej cipki na wykładzinę “Nie martw się, biorę tabletki. Posprzątaj rano, wypiliśmy to zdrzemniemy się w biurze”. Posłała mi oczko i poszła się podetrzeć ręcznikami, nadal nie ogarniam co się wydarzyło, ale było bardzo miło.