Opowiadanie erotyczne Tajski masaż z happy endem +18

Ze swoją żoną jesteśmy już razem jakieś kilka lat. Lubimy zaskakiwać się dziwnymi i niekonwencjonalnymi prezentami na urodziny i inne okazje. Pielgrzymka na Jasną Górę? Zabawnie ale razem! Wycieczka do Transylwanii? Czemu nie 🙂 Moja żona chciała dać im niezwykły prezent urodzinowy, lecz nie spodziewała się, że masażystką ,którą polecił jej kolega w pracy, potrafi robić jeszcze inne „czary”. Zaprotestowałbym, gdyby nie fakt, że już całkiem odleciałem – tego się nie dowie już, niech będzie świadoma tylko tego, że masaż był udany 🙂

Pewnego dnia podczas śniadania żona postawiła na stole mały pakunek. Kiedy zjadłem, zapytałem co tam ma ciekawego, kazała  mi otworzyć. Tajski masaż?! Wykrzyknąłem zdziwiony. Popatrzyła na mnie z uśmiechem i odparła – zawsze jesteś taki zmęczony po pracy, ja z moimi kościstymi łapkami nie dam rady Twoim sfatygowanym mięśniom, a specjalistkę polecił mi kolega z pracy – wyglądała na uradowaną z powodu znalezionego remedium na moje mięśnie. Muszę przyznać, że wygląda ciekawie 😀 – jak Ci mam podziękować, może szybki numerek? – patrzyłem na nią uwodzicielsko. Zaśmiała się tylko i wskazała na poczesane włosy i gotowy do drogi makijaż, zrewanżowałem się uśmiechem w geście zrozumienia.

Zajechałem po poprawny adres, na początku czułem lekką konsternację, gdyż oczekiwałem jakiegoś lokalu z witryną reklamującą masaże, tymczasem trafiłem na niewielkie lecz nowoczesne osiedlę domków bliźniaczych. Zapukałem pod wskazany adres, kobieta która mi otworzyła, niewątpliwie była tajską pięknością. Drobna, lecz z pewnymi rysami twarzy oraz całkiem dobrej muskulaturze jak na kobietkę jej gabarytów. Weszliśmy do gabinetu, całość była utrzymana w lekkim fiolecie, okna pokrywały witraże w klimacie azjatyckim a z sufitu zwisała lampa stylizowana na lampion, wpadający w jasną czerwień. Uroczo tutaj, rzekłem uśmiechnięty. W odpowiedzi też dostałem uśmiech, wskazała mi palcem na kozetkę. Rozebrałem się, kazała do naga, byłem sceptyczny z początku ale w sumie to masaż, co może pójść źle. Położyłem się twarzą na dół (na kozetce było specjalne wycięcie na twarz). Pośladki przykryła mi białym ręcznikiem, masaż rozpoczęła od rozprowadzenia olejku na moim ciele. Jej ruchy nie były szybkie, ale za to pewne i trafiały w każdy zakątek mojego ciała. Boże jak mi było dobrze, momentami odpływałem do jakichś wyimaginowanych krain. Po 20 minutach odwróciłem się na plecy, – czy Pan chce masaż cały cały? – zapytała pewnym lecz lekkim głosem. – no pewnie, jak szaleć to szaleć – w tym momencie dała mi na oczy czarną przepaskę i kazała się odprężyć. Na moje ciało wylało się mnóstwo oliwki, pachnącej. Czułem jak rękami masuje nawet najczulsze miejsca. W pewnym momencie zerwała ręcznik i zaczęła masować i rozprowadzać oliwkę na moim kutasie. Czemu nie protestowałem? Pewnie dlatego, że mój organizm przeżywał ekstazę dotyku, jednak najlepsze dopiero przyszło. Nim się zorientowałem leżała na mnie nagim ciałem, również śliska od oliwki. Wykonywała ruchy posuwiste całym ciałem. Jej małe piersi ocierały się o moją klatkę piersiową a płaski brzuszek w połączeniu z oliwką sprawił, że czułem się jakby ktoś pocierał moje ciało jedwabiem. Mój penis był między jej udami, dolała oliwki i zaczęła go w ten sposób masować. Ocieranie trwało już dobrą chwilę, kiedy powoli ciałem zsuwała się coraz niżej aby ostatecznie nadziać się na mojego kutasa. Z początku było trochę oporu, bo była strasznie ciasna, lecz ostatecznie wszedł cały. Wtedy uniosła się i rozpoczęła wolną i śliską akcję na jeźdźca, ta ekstaza trwała jakieś 20 minut, później kiedy byłem bliski wytrysku zeszła ze mnie i przyjęła całą zawartość na piersi. Spojrzałem na nią, po czym odparła – prysznic gratis, zapraszam – wstałem lekko zszokowany, żonie powiem, że masaż przebiegł w bardzo miłej atmosferze, nie wdając się w szczegóły 😀