Długie opowiadanie erotyczne – śmiertelna selekcja

Przedstawione opowiadanie jest fikcją literacką. Kontakt z autorem w linku poniżej opowiadania, będzie ono systematycznie aktuzalizowane.

Patrzyłam na niego, jego pusty i już pozbawiony życia wzrok utkwił gdzieś w suficie. Z kącika ust spływała cienka strużka krwi, na szyi malował się ślad od duszenia prześcieradłem. Nie mogę powiedzieć, że nie podobało mu się. Przeciwnie, przez większość zabawy był szalenie podniecony a jego chęć poszerzania granic ekstazy była coraz większa. Więc czy ja jestem winna tego finału? Ciężko teraz stwierdzić, bo jego zdanie chwilę temu przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Ta zabawa była dosyć ciekawym doświadczeniem i wiem, że dzięki temu nabrałam ochoty na kolejnego. Jak to mówią, „apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Teraz najważniejsze to wziąć z niego to, co mnie najbardziej urzekło i pozbyć się ciała. Moją uwagę przykuły jego delikatne palce u dłoni. Ich odlew idealnie nada się do mojej nowej figury w galerii. Dzięki skrupulatnemu doborowi postury ofiary, mogę bez problemu wyrzucić jego zwłoki na środku jeziora w którego pobliżu znajduje się mój domek letniskowy. Bywaj, było naprawdę sympatycznie.

Kilka dni później, kiedy wybierałam się do swojej galerii osobistości natknęłam się na ogłoszenie na pobliskiej piekarni. „Zaginął 29 letni Mateusz K. Wzrost około 169cm, krótkie brązowe włosy, niebieskie oczy, szczupła sylwetka. Był ostatni raz widziany w barze Mewa dnia 05.05.2022 – prosimy o kontakt osoby, które miały ostatni raz styczność z Mateuszem – rodzina.” No proszę, czyli jednak nie nazywałeś się Robert, szczerze to twoje wymyślone imię bardziej do Ciebie pasowało. Otworzyłam drzwi galerii, prócz obrazów ludzi w połowie nagich były też dzieła bardziej abstrakcyjne, które wymagały chwili zadumy aby dojść do sedna ich znaczenia. Figury drewniane oraz woskowe, te drugie moje ulubione gdyż w całości oddawały charakter moich prac. Dzięki odlewom mogę oddać piękno moich dzieł i jednocześnie patrząc na nie, oddaję się wspomnieniom upojnych i krwawych chwil minionych nocy. Patrzę na figurę mężczyzny, który w pozycji klęczącej trzyma swoją martwą kochankę, patrzę na dłonie figury, „witaj Robercie” uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam sprawdzić pocztę, może jakieś nowe zamówienia na obrazy przyszły.

Kiedy zaczynam dzień od kawy, spoglądam na powiadomienia w aplikacji randkowej. Ustawienia dzięki mojemu dobremu znajomemu blokują jakiekolwiek próby namierzenia mnie – przezorna zawsze ubezpieczona jak mawiają. Niejaki Arkadiusz mnie nadchodzi od jakichś kilku dni jednak jego estetyka cielesna praktycznie nie dawała mi żadnej satysfakcji. Potrzebuję kogoś, kto wyzwoli moją inspirację i jednocześnie będzie płótnem – on był drętwy, jak te spróchniałe drewno, które nie nadaje się na rzeźbę. O! Patrzę na szczupłego mężczyznę pozującego na plaży. Zdjęcie w stylu tych, które matki robią na siłę swoim podrośniętym synom i wychodzą na nich niechętnie oraz krążą wzrokiem z dala od obiektywu. Idealny, jego wychudzona sylwetka z wyeksponowanymi żebrami będzie idealnie pasować do nowej figury. Klikam i czekam na jego odpowiedź, mam nadzieję, że nie pozwoli mi długo na siebie czekać. I cyk, po 10 minutach otrzymałam wiadomość, skromna treść – sam uśmiech. To mi wystarczy, zwierzyna złapała przynętę.